Tłumaczenia prawne

Tłumaczenia prawne to wyjątkowo odpowiedzialne zadanie, klasyczny przykład Sokratejskiej definicji mądrości, "Wiem, że nic nie wiem" twierdził Sokrates - a zatem przynajmniej zdawał sobie sprawę ze swoich ułomności. Prawdziwy ignorant żyje w przekonaniu, że dużo wie. A język dokumentów prawnych bardzo go w takim przekonaniu utwierdza. Typowy tłumacz, również przysięgły, pomstuje - na istotnie utopijne - dążenie prawników to formułowania postanowień w taki sposób, aby cytowane bez kontekstu nie wymagały dalszych wyjaśnień. Stąd zastępowanie wszelkich zaimków i zwrotów okazjonalnych pełnymi nazwami, adresami i datami, oraz wpisywanie wszystkich możliwych zastrzeżeń w zdania podrzędne. Taki tekst istotnie jest bardzo trudny w przekładach.

Ale język aktów prawnych ma inną cechę, niezwykle podstępną, która jest przez większość tłumaczy ignorowana, z ignorancji i czystego lenistwa. Prawo w zamyśle pisane tak aby każdy je rozumiał, szybko obrasta w zastrzeżenia, poprawki i wykładnie, co powoduje iż potoczne, zdawało by się powszechnie zrozumiałe nazwy, mają specyficzny sens prawny określony w Ustawie. W sensie Karty Nauczyciela, szkolna bibliotekarka jest nauczycielem, a korepetytor, albo wykładowca na kursach dokształcających nie jest. Tłumacz prawny nie może zatem zwyczajnie przekładać nazwy pospolitej na pospolitą, bo zawsze ryzykuje, że zgubi, albo w nieuzasadniony sposób rozszerzy zakres nazwy źródłowej. Dlatego przekład prawny wymaga czytania ustaw obu zaangażowanych jurysdykcji aby w poprawny sposób tłumaczyć terminy prawne. Znakomitej większości tłumaczy co najmniej się nie chce, a często wręcz nie wiedzą, że tak powinni robić.

Qatalogus korzysta z tłumaczy, absolwentów prawa. Oczywiście tacy nie są dostępni dla każdego języka, ale wtedy prawnik co najmniej robi korektę tekstu.